Nie znałam dotąd tego młodego, ukraińskiego pianisty. Wybrałam ten koncert dla VII symfonii Beethovena, jednej z moich najbardziej ulubionych.
Liszt dokonał transkrypcji na fortepian wszystkich dziewięciu Beethovenowskich symfonii. A ja miałam jeszcze świeżo w pamięci znakomitą interpretację Dziewiątej, w transkrypcji na dwa fortepiany, koreańskiego duetu braci Hyuka i Hyo Lee w ramach tegorocznego Festiwalu Ogrody Muzyczne.
Illia Ovcharenko jest mniej więcej rówieśnikiem braci Lee, w każdym razie, są z tego samego pokolenia. Spodziewałam się więc podobnej energii… Jeśli mam być szczera, odczułam niedosyt. O ile w interpretacji braci Lee nie brakowało mi blasku i bogactwa dźwięków, to słuchając Ovcharenki, za kolejnymi frazami wydobywanymi z fortepianu, powracało w mojej głowie oryginalne brzmienie orkiestry, z którym fortepian przegrywał. Być może to skutek transkrypcji, która dla mojego ucha nie była tak doskonała jak Dziewiątej. Możliwe, że na mój odbiór miała też wpływ akustyka Sal Redutowych, nie za bardzo nadająca się do tego utworu.
Dużo przyjemniej słuchało mi się zagranych przez Ovcharenkę Etiud Schumanna na temat Beethovena. Żałuję, że przeoczyłam jego występ poprzedniego dnia, w innej przestrzeni tegorocznych Szalonych Dni.