Franz Joseph Haydn Stworzenie świata, Zamek Królewski w Warszawie, 8 grudnia 2024
Soliści: Natalia Rubiś, Piotr Buszewski, Jerzy Butryn
Zespół Wokalny Warszawskiej Opery Kameralnej
Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV)
Kierownik Zespołu Wokalnego – Krzysztof Kusiel- Moroz
Dyrygent – Adam Banaszak
Ta monumentalna kompozycja sakralna, trwająca bez mała dwie godziny, wybrzmiała tym razem w Sali Wielkiej Zamku Królewskiego. Wystrój jej wnętrza sprzyja odbiorowi muzyki sprzed wieków, czego nie można powiedzieć o akustyce. O ile jest to dobre miejsce dla kameralistyki, to utwory na większe składy, zazwyczaj nie brzmią tu najlepiej. Decyzja o przedstawieniu tutaj tak potężnego dzieła, przeznaczonego dla kilkudziesięciu wykonawców, mogła budzić wątpliwości. Jak się okazało, niepotrzebnie.
Bywalców koncertów zamkowych od zrazu zwróciło uwagę inne niż zazwyczaj rozmieszczenie wykonawców i publiczności. Estrada była na wprost wejścia, a nie naprzeciwko okien, a audytorium tylko przed sceną; nie otaczało jej z trzech stron, jak to przeważnie w tej sali bywało. Jak można się domyślać, tak chciał i miał rację Adam Banaszak – dyrygent Stworzenia świata. W tym układzie było dobrze słychać, przynajmniej z miejsca, w którym siedziałam.
Atutem koncertów i przedstawień operowych w Warszawskiej Operze Kameralnej są bardzo dobre obsady. Dyrektor Alicji Węgorzewskiej do każdego przedsięwzięcia udaje się pozyskiwać śpiewaków, którzy podbijają serca publiczności liczących się teatrów operowych na świecie. Obsady w WOK-u tworzą w większości śpiewacy między trzydziestką a czterdziestą, a więc w najlepszym okresie życia dla wokalistów operowych. A młodzi, dobrze śpiewający, a do tego urodziwi soliści – to walor nie do przecenienia każdego przedstawienia operowego czy dzieła wokalno-instrumentalnego.
Wszystkie wymienione wyżej zalety miał tercet solistów omawianego wykonania Stworzenia świata. Partie Gabriela i Ewy znakomicie zaśpiewała Natalia Rubiś, która niedawno zachwyciła nas swoją kreacją w Czarnej masce K. Pendereckiego na scenie Teatru Wielkiego – Opery Narodowej. (Nb. Natalia wielokrotnie już występowała w Warszawskiej Operze Kameralnej, za każdym razem z sukcesem). Partię Uriela wykonał Piotr Buszewski, obdarzony przyjemnie brzmiącym tenorem. Mnie, oprócz głosu, podoba się także jego ekspresja. W każdym swoim wejściu przyciągał uwagę, a to jest dowodem na charyzmę sceniczną – bezcenną dla każdego kto wychodzi na scenę. (Gdyby ktoś nie wiedział, Piotr w 2023 roku dołączył do grona polskich śpiewaków występujących w Met. W bieżącym sezonie zaśpiewa tam ponownie). W Rafaela i Adama wcielił się bas Jerzy Butryn, będący przed występami w Covent Garden i na Festiwalu w Salzburgu.
Pięknie też wybrzmiały partie chóru w wykonaniu ponadtrzydziestoosobowego Zespołu Wokalnego Warszawskiej Opery Kameralnej. Orkiestra – bez zarzutu. Haydn na instrumentach z epoki to wartość sama w sobie.
Głównym bohaterem tego wieczoru był dla mnie dyrygent. Słowa najwyższego uznania należą mu się za porywające poprowadzenie wykonania. Publiczność wychodziła po koncercie uwznioślona. Na pochwałę zasługuje też jego elegancja w dyrygowaniu. Sugestywne gesty i mimika pomagały w odbiorze muzyki. Była to też swego rodzaju pantomima, na którą patrzyło się z dużą przyjemnością.