Stracone złudzenia – recenzja. Reżyseria i współautorstwo scenariusza, na podstawie powieści Honoré de Balzaka, Xavier Giannoli. Film otrzymał 7 Cezarów, nominowany był w 15 kategoriach. W polskich kinach od 5 sierpnia 2022.
Rzecz dzieje się w środowisku dziennikarskim XVIII-wiecznego Paryża, ale postawy głównych bohaterów, wypisz wymaluj, są takie same, jakie spotyka się dzisiaj. Niestety, coraz powszechniej. W naszej rzeczywistości, gdzie prawie każda dziedzina życia, z dziennikarstwem na czele, jest podporządkowana polityce lub biznesowi, film Xaviera Giannoli jest jak lustro, w którym niejeden żurnalista zobaczy własne odbicie.
Reżyser doskonale zaadaptował powieść Balzaka na scenariusz filmowy. Napisał świetne dialogi, stworzył znakomite, zapadające w pamięć sceny, obnażające działanie machiny medialnej. Fake newsy tworzono od zawsze. O uznaniu bądź odrzuceniu debiutującego pisarza od dawna decydowały pisane na zamówienie tendencyjne recenzje. O sukcesie lub klapie przedstawienia teatralnego przesądzali klakierzy, a konkretnie ten, kto im najwięcej zapłacił.
Główny bohater, kiedy go poznajemy, budzi sympatię. To młody idealista i romantyk z prowincji. Zarabia na życie jako pracownik drukarni. W wolnych chwilach pisze wiersze. Ma ambicję zostać uznanym poetą. Jest zakochany w zamężnej arystokratce, która odwzajemnia jego uczucie, nie zważając na różnicę klas, jaka ich dzieli. Wskutek pewnego zajścia musi opuścić rodzinne strony. Udaje się do Paryża. Bez pieniędzy, bez znajomości, bez obycia. Kiedy zdaje sobie sprawę, że jako poeta nie wybije się w stolicy, zostaje dziennikarzem. Okazuje się, że ma ostre pióro i pisane przez niego teksty za każdym razem przynoszą oczekiwany przez jego zleceniodawców skutek. A on krok po kroku, dla kariery i korzyści finansowych, wyrzeka się wyznawanych dotąd wartości.
Jest w tym filmie też promyk nadziei. W gronie szubrawców, którzy opanowali wydawnictwa i redakcje znajduje się jeden uczciwy, który nie dał sobie złamać kręgosłupa moralnego. Wracając do metafory lustra, dziś też są tacy dziennikarze. Z tym że cena, jaką płaci się za bezkompromisowość i bezstronność wiąże się często z wykluczeniem.
Nie zawiodła, w większości młoda, obsada. Głównego bohatera gra dwudziestopięcioletni dziś aktor i model Benjamin Voisin, który otrzymał za tę rolę Cezara dla najbardziej obiecującego aktora. W cynicznego przełożonego głównego bohatera, nieco tylko od niego starszego, wcielił się Vincent Lacoste (w 2019 r. był na polskich ekranach film Na zawsze razem, też z jego dobrą rolą, za którą był nominowany do Cezara). Dostał go teraz za najlepszą rolę drugoplanową w Straconych złudzeniach. Jedynego uczciwego człowieka pióra w tym filmie zagrał Xavier Dolan. W rolach kobiecych występują: Cécile De France, Jeanne Balibar i debiutująca na dużym ekranie Salomé Dewaels. Jak zawsze wyrazistą postać, mimo że w tym filmie tylko epizodyczną, stworzył Gérard Depardieu.
Ładnie i wiarygodnie pokazane są wątki miłosne. Chociaż nadany przez Balzaka i pozostawiony przez reżysera tytuł zapowiada tonację, w jakiej nastąpi finał tej historii, to w jak w każdym bardzo dobrym filmie, ostatnia scena do samego końca pozostaje niewiadomą i zaskakuje.