Spod ręki mistrza Stabat Mater

Spod ręki mistrza Stabat Mater

Teatr Warszawskiej Opery Kameralnej, 1 marca 2025

Program
Antonio Vivaldi Stabat Mater, RV 621
Giovanni Battista Pergolesi Stabat Mater, P. 77

Wykonawcy
Gabriela Legun – sopran
Jan Jakub Monowid – kontratenor
Orkiestra Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV)
Ana Liz Ojeda Hernándes – prowadzenie od skrzypiec

Spod ręki mistrza Stabat Mater. Od lewej, na miejscu koncertmistrza, Ana Liz Ojeda Hernándes i soliści – Gabriela Legun i Jan Jakub Monowid. Fot. Krzysztof Durkiewicz

 

Gdyby trzymać się kalendarza liturgicznego, to ten koncert był falstartem; utwory przeznaczone na Wielki Tydzień wykonano w ostatnią sobotę karnawału. Zgranie terminów wykonawców, na których zależy organizatorowi koncertu zawsze wiąże się z kompromisami i zapewne to był taki właśnie przypadek. Ważniejsze jest to, że Alicji Węgorzewskiej udało się pozyskać (jak zazwyczaj) pierwszorzędnych solistów. Do wykonania partii wysokiego głosu w Stabat Mater Vivaldiego zaprosiła uznanego kontratenora Jana Jakuba Monowida. To nietypowa obsada, ponieważ głos ludzki w tym utworze bywa utożsamiany z lamentem samej Maryi. Ale są już precedensy.
Do Stabat Mater Pergolesiego, w którym kompozytor napisał partie dla sopranu i altu lub kontratenora, dyrekcja WOK wybrała wariant z kontratenorem, oczywiście z Monowidem, a do zaśpiewania partii sopranowej nakłoniła Gabrielę Legun, o którą zabiegają obecnie organizatorzy koncertów z całej Polski.
Orkiestrę MACV poprowadziła od skrzypiec świetna, chilijska skrzypaczka Ana Liz Ojeda Hernándes, rozchwytywana przez czołowe zespoły muzyki dawnej.
Od strony muzycznej koncert „stabatowy” był na wysokim poziomie i zapewne zyskałby bardzo na nastroju, gdyby odbył się w Wielkim Poście.

Tak jak w poprzednim koncercie z cyklu Spod ręki mistrza, na ekranie za muzykami wyświetlały się obrazy nawiązujące tematycznie do programu muzycznego. W koncercie madrygałów Carla Gesualda di Venosy było to trafione. Każdemu madrygałowi towarzyszył inny obraz, natomiast w Stabat Mater siłą rzeczy pojawiał się tylko jeden motyw – Matka Boża opłakująca ukrzyżowanego Chrystusa. Obrazów było wiele, chyba nawet za dużo. Zastanawiam się, czy nie mocniejsze wrażenie wywarłyby tylko trzy, cztery najbardziej sugestywne? Mojej sąsiadce na widowni te rotujące się obrazy wręcz przeszkadzały w słuchaniu. Ale to już są subiektywne odczucia.

 

Spod ręki mistrza Carlo Gesualdo di Venosa

Segregator Aliny Ert-Eberdt

realizacja: estinet.pl