Operowy Oniricon, reżyseria i dramaturgia Kamila Straszyńska.
Wykonawcy: uczestnicy Programu Kształcenia Młodych Talentów – Akademia Operowa Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie.
Premiera na scenie kameralnej Teatru Wielkiego 28 czerwca 2024.
Drugi wyraz tytułu nasuwa skojarzenie z oniryzmem, ale może też, z racji podobieństwa brzmienia, kojarzyć się z filmem Federica Felliniego Satyricon. Oba tropy są trafne. Reżyserka i autorka dramaturgii w jednej osobie zainspirowała się nazwą rubryki w gazecie, w której Fellini interpretował sny czytelników.
Operowy Oniricon to pasticcio ułożone z arii, duetów oraz ansambli Rossiniego i Donizettiego okraszonych jedną arią Belliniego (arią Nelly z opery Adelson e Salvini).
Przedstawienie zostało zrealizowane w konwencji filmowej. Akcja toczy się na planie filmowym. A prawie każdy z numerów przypomina jakąś znaną scenę z wybranego filmu Felliniego. Pierwszoplanową postacią jest reżyser. To rola stricte aktorska, zero śpiewania. W Oniriconie – siłą rzeczy w tej konwencji – wszyscy śpiewacy mieli dużo grania filmowego, również w projekcjach. Ten spektakl stworzył im możliwość doskonalenia umiejętności aktorskich. Jakże ważnych w dzisiejszym teatrze operowym, właściwie nieodzownych. Słowa uznania należą się tu Beacie Klatce, opiekującej się Akademią Operową Teatru Wielkiego. O ile pierwsze koncerty słuchaczy Akademii, wieńczące daną serię warsztatów wokalnych, miały formę tradycyjnych występów (każdy z uczestników śpiewał po dwie, trzy arie lub pieśni, nad którymi pracował podczas warsztatów), to z czasem zaczęły się pojawiać i wystawienia oper, i inscenizowane koncerty. Świetne było zrealizowane w pandemii, też jako pasticcio, przedstawienie Sekretne życie obrazów, w którym ożyło na scenie barokowe malarstwo.
Wracając do Oniriconu, jego oryginalność w pełni docenią jedynie ci, którzy dobrze znają twórczość Felliniego. Dla tych, którzy nie oglądali jego filmów, zarówno sceny sytuacyjne, jak i kostiumy, które nie są w tym spektaklu bez znaczenia, będą nieczytelne. Niemniej, dramaturgia tego przedstawienia sama w sobie jest frapująca.
Wszyscy w obsadzie zaprezentowali mniej więcej równy, całkiem przyzwoity poziom wokalny.
Śpiewakom towarzyszyło dziesięcioro pianistów (także podopiecznych Akademii Operowej): jeden męski rodzynek i dziewięć pań. Zmieniali się przy klawiaturze parami. Jedna osoba z pary najpierw przyjmowała na siebie przewracanie stron z nutami, a w następnym utworze już grała. Było to też urozmaiceniem.
Premierowe przedstawienie Operowego Oniriconu, które widziałam, zostało nagrane. Zatem jest nadzieja, że pojawi się ono na VoD Teatru Wielkiego – Opery Narodowej. Zasługuje na to z niejednego powodu.
WYKONAWCY W KOMPLECIE
ŚPIEWACY: Jiayu Jin – sopran, Justyna Khil – sopran, Iryna Melnyk – sopran, Sylwia Salamońska – sopran, Mariana Poltorak – sopran, Oleksandra Diachenko – mezzosopran, Natalia Tepla – mezzosopran, Krzysztof Lachman – tenor, Adam Walasek – tenor, Liang Wei – tenor, Adrian Janus – baryton, Nazar Mykulyak – baryton, Szymon Raczkowski – bas-baryton, Artem Konoplianyk – bas, Karol Skwara – bas.
PIANIŚCI: Tetiana Boilo, Klara Janus, Rozalia Kierc, Olha Kozlan, Gabriela Lasota-Cierniak, Bohdana Mandziuk, Marta Misztal, Daria Siemianowska, Weronika Staszek, Piotr Zuchowski.