Najkrótsza noc w roku pod tą szerokością geograficzną jest białą nocą; słońce zachodzi zaledwie na 2 godziny.
Midsommar – będące świętem ognia i wody, słońca i księżyca, urodzaju i płodności, radości i miłości – jest celebrowane w prawie każdej większej skandynawskiej miejscowości. Widziałam jak ono przebiega na szwedzkim półwyspie Sundsveden. Nieodzownym elementem jest kilkunastometrowy, umajony słup z dwoma kołami na szczycie, symbolizujący męski narząd rozrodczy, czyli płodność i urodzajność. Cała Szwecja po Midsommar jest pełna takich słupów. Ich wysokość i dekoracja zależą od fantazji lokalnej społeczności.
Po południu na plac, na którym leżał przystrojony pal, przybyli mieszkańcy. Postawienie takiego „kolosa” jest odrębnym widowiskiem. Gdy wreszcie stanął, wszyscy chwycili się za ręce, zaczęli tańczyć i śpiewać. Dorośli bawili się jak dzieci. Potem większość poszła do miejscowej świetlicy na kawę i ciasto.
Właściwe świętowanie zaczyna się dopiero po godz. 20. Midsomnar jest jedynym dniem w roku, w którym w Szwecji nie obowiązuje prohibicja. Nie trzeba chyba dodawać, czym to skutkuje, ale to już inna para kaloszy.
Bujna wyobraźnia może prowadzić też na manowce. W Midsommar mamy właśnie z takim wypadkiem do czynienia. To, co sobie wydumał Ari Aster powoduje, że widzom włosy stają dęba. Wielokrotnie odwracałam oczy od ekranu. Makabra, którą serwuje reżyser, przechodzi wyobrażenia człowieka o zdrowych zmysłach. A najbardziej przerażające jest to, iż wszystkie te barbarzyństwa sprawiają, że główna bohaterka uwalnia się od traumy, z którą tu przyjechała.
Operatorem Midsommar był urodzony we Włocławku Paweł Pogorzelski. Jako dwulatek wyjechał z rodzicami do Montrealu, gdzie zdobył dyplom z komunikacji medialnej. Obecnie mieszka w Los Angeles. Muszę przyznać, że zdjęcia są piękne, ale cena jaką trzeba zapłacić za ich oglądanie, czyli wytrzymanie drastycznych scen, jest za wysoka.
Midsommar. W biały dzień dostarczy materiału do przemyśleń psychologom, psychiatrom czy socjologom, natomiast ci, którzy nie muszą zajmować się zawodowo wynaturzeniami, mogą go odpuścić.
Fot. materiał dystrybutora/Gutek Film
Bo się boi – recenzja filmu Ariego Astera z 2023 r. z Joaquinem Phoenixem