Maria Krüger Karolcia
Adaptacja i reżyseria – Anna Skuratowicz
Premiera w Teatrze Polskim w Warszawie 1 kwietnia 2025
Od wydania Karolci w 1959 roku niejedno dziecko, nie tylko w Polsce (Karolcia została przetłumaczona na kilka języków) poznaje przygody dziewczynki, tytułowej Karolci, która znalazła w szczelinie podłogi magiczny, niebieski koralik spełniający życzenia. (Maria Krüger, autorka tej powieści dla dzieci była też pomysłodawczynią pierwszej dobranocki w Telewizji Polskiej – Misia z okienka, do którego pisała teksty).
Karolcia weszła do lektur dla dzieci wczesnoszkolnych i pobudza wyobraźnie kolejnych pokoleń maluchów.
Przedstawienie w Teatrze Polskim w Warszawie trwa ok. 45 minut, czyli tyle, ile kilkuletnie dziecko jest w stanie utrzymać uwagę. Siłą rzeczy, nie wszystkie znane z książki przygody Karolci i towarzysza jej zabaw Piotrusia zmieściły się spektaklu, ale wszystkie najważniejsze są! Z przefrunięciem taksówką nad korkiem ulicznym i spotkaniem z lwami włącznie.
Anna Skuratowicz dodała od siebie scenę wyczarowywania przez Koralika popcornu, którym dzieciaki są częstowane w trakcie spektaklu. I do tej jedynej sceny mam zastrzeżenia, o czym będzie pod koniec.
Przedstawienie jest interaktywne. Aktorzy zadają dzieciom pytania, prosząc o ich zdanie i odczucia, pozwalają pogłaskać lwy, których pyski wyglądają prawie jak żywe, co wzbudza i duże zainteresowanie, i emocje dziecięcych widzów. Tak samo, jak rozdawane na koniec kolorowe balony.
W spektaklu występuje troje aktorów. W Koralika oraz Narratora, Ciotkę Agatę, Filomenę, Chodzącego Misia, Smutnego Pana i Prezydenta wciela się Tomasz Błasiak – aktor grający w dubbingu, więc daje wspaniały popis modulowania głosu. Słowa uznania należą mu się również za to, że w błyskawicznym tempie zmienia nie tylko głos, ale i kostiumy z perukami. Śledzenie akcji umila przyjemne dla ucha udźwiękowienie na żywo, które tworzy aktorka krakowskich teatrów «sztuka na wynos» i Scena Stu Anna Siek, zasiadająca przy bogatym instrumentarium, za pomocą którego imituje nawet plusk wody, bo jak pamiętamy, Koralik przejawia czarodziejską moc, tylko wtedy, gdy jest mokry.
Przedstawienie grane jest foyer Dużej Sceny Teatru Polskiego. Dzieciaki siedzą na materacach rozłożonych na podłodze. I tu pora wyjaśnić, dlaczego mam zastrzeżenia do przeprowadzenia sceny z popcornem. Otóż, deszcz popcornu spada nie tylko na dzieci, ale także na scenę, która jest na poziomie parkietu. Dzieci, którym nie udało się złapać popcornu z powietrza, zbierają go z podłogi. Na nic się zdały pouczenia grającego Piotrusia Wojciecha Czerwińskiego, który parę razy na moment wychodził z roli, mówiąc: „Tego nie jedzcie”, „To jest brudne!” Tak było na przedstawieniu, które widziałam. Nad realizacją sceny deszczu popcornowego należy zatem jeszcze popracować.
Karolcia w Teatrze Polskim ma również wersję dla dzieci z dysfunkcją wzroku, konsultowaną ze specjalistami z Polskiego Związku Niewidomych. Poza audiodeksrypcją, którą realizują aktorzy grający w spektaklu, rozpylane są zapachy, imitowany szum wiatru i wspomniany już plus wody. Dzieci dostają do trzymania lalki, które pozwalają im przez dotyk „zobaczyć” postacie na scenie.
Premiera Karolci odbyła się w obecności na widowni dzieci z Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych im. Róży Czackiej w Laskach.
Wyrazy mojego głębokiego szacunku dla Teatru Polskiego w Warszawie i twórców tego spektaklu.