Jutro będzie nasze – recenzja

Jutro będzie nasze – recenzja

Jutro będzie nasze. Reżyseria, współautorstwo scenariusza (z Furio Andreottim) i główna rola w tym filmie – Paola Cortellesi. W pozostałych rolach: Valerio Mastandrea, Romana Maggiora Vergano, Emanuela Fanelli.
Nagroda David di Donatello 2024 za najlepszy, oryginalny scenariusz.

Paola Cortellesi – to postać dobrze znana we Włoszech, przede wszystkim jako aktorka komiczka, ale także jako prezenterka telewizyjna, scenarzystka i reżyserka. Swoje komediowe zacięcie spożytkowała w ukazaniu trudnego, a już na pewno niewesołego tematu. Do jego podjęcia zainspirowały ją prawdziwe historie jej babki i prababki.

Jutro będzie nasze. Emanuela Fanelli i Paola Cortellesi (po prawej). Fot. Materiał prasowy Gutek Film

Jutro będzie nasze. Emanuela Fanelli i Paola Cortellesi (po prawej). Fot. Materiał prasowy/Gutek Film
Akcja czarno-białego Jutro będzie nasze rozgrywa się tuż po zakończeniu II wojny światowej. We Włoszech do 1945 roku kobiety nie miały praw wyborczych. (Na marginesie, Polki uzyskały prawa wyborcze już w 1918 roku).
Włoszki do 1945 były we wszystkim zależne od mężów, których wybierała im rodzina. Główna bohaterka, grana przez samą Cortellesi, trafiła na tyrana. Pierwsza scena filmu przedstawia poranek w sypialni małżeńskiej. Małżonkowie budzą się, żona mówi do męża dzień dobry (o ile pamiętam, dodaje słowo kochanie), a mąż na to uderza ją w twarz.
Od sytuacji przemocowych aż się roi na ekranie. Z tym, że nie ma łez, krzyku, siniaków, podbitych oczu. A ścieżka dźwiękowa jest całkiem przyjemna.

Składa się z włoskich ballad przeplatających się z utworami zespołów: The Jon Spencer Blues Explosion, Outcast, Big Gigantic i Angeli McCluskey. Dopełnia ją muzyka Lele Marchitelliego, specjalnie napisana do Jutro będzie nasze.

Główna bohaterka podejmuje się wielu prac, by zarobić na utrzymanie czteroosobowej rodziny (żeby nie było wątpliwości; dla kobiet były wtedy dostępne tylko proste, nisko płatne zajęcia. Mąż, który codziennie rozlicza ją z zarobku, spędza czas albo z kolegami przy mocniejszych trunkach, albo z kochankami. Apogeum podległości osiąga scena, w której nasza bohaterka prasuje mężowi koszulę i perfumuje go przed spotkaniem z kochanką.

W filmie jest poruszonych kilka wątków społecznych ówczesnych Włoch i nie tylko. Chronologiczna lista państw, w których kobiety uzyskiwały prawa wyborcze jest znacznie krótsza przed 1945 rokiem od tej po 1945.
Historia, którą oglądamy na ekranie wciąga. Czeka się z ciekawością na rozwiązanie każdego z wątków. Niektóre zakończenia są zaskakujące. David di Donatello 2024 za najlepszy, oryginalny scenariusz jest jak najbardziej zasłużony.

Jutro będzie nasze. Na pierwszym planie Paola Cortellesi. Fot. Materiał prasowy Gutek Film

Na pierwszym planie Paola Cortellesi.
Fot. Materiał prasowy/Gutek Film
Jutro będzie nasze. W środku Romana Maggiora Vergano. Fot. materiał prasowy Gutek Film

W środku Romana Maggiora Vergano, która gra córkę głównej bohaterki. Fot. Materiał prasowy/ Gutek Film
Jutro będzie nasze zostało sklasyfikowane jako komediodramat. Trzeba przyznać, że wielką sztuką jest takie ukazanie przemocy domowej, żeby widzowie nie tylko nie byli przerażeni, ale nawet mieli się z czego pośmiać. W moim odbiorze szala bardziej przechyla się na stronę dramatu. Zanim jutro stało się nasze, przyszło doświadczyć bolesnego dzisiaj. Ale zakończenie filmu jest krzepiące.
To dobry film!

Segregator Aliny Ert-Eberdt

realizacja: estinet.pl