Infinite Storm – recenzja

Infinite Storm – recenzja

Infinite Storm – recenzja. Reżyseria Małgorzata Szumowska i Michał Englert. Scenariusz Josh Rollins. W roli głównej brytyjska aktorka Naomi Watts.
To pierwszy amerykański film Małgorzaty Szumowskiej. Na ekrany w USA Infinite Storm wszedł 25 marca 2022, odnosząc wielki sukces. Od razu wskoczył do TOP 10 amerykańskiego boxoffice’u. W ciągu pierwszego weekendu zarobił blisko 800 tysięcy dolarów. Zapewne nie bez znaczenia było to, że trafił do ponad 1500 kin. Brawa należą się też promocji. Jak podkreśla Gutek Film – tak szerokiej dystrubucji w Stanach Zjednoczonych, dawno nie miał film polskiego reżysera.

Infinite Storm – recenzja, reżyseria Małgorzata Szumowska i Michał Englert

W Górach Białych, gdzie umiejscowiona jest akcja, pogoda zmienia się nieustannie, a porywy wiatru osiągają 300 km na godzinę
Infinite Storm – recenzja. Na zdjęciu Naomi Watts, odtwórczyni głównej roli

Główną rolę gra Naomi Watts – brytyjska aktorka, dwukrotnie nominowana do Oscara za role pierwszoplanowe (2003 i 2008)

Jest to film właściwie kameralny, mimo że scenerią jest ogrom przyrody. Obstaję jednak przy tym określeniu, ponieważ przez większość czasu widz ogląda na ekranie tylko jedną aktorkę. Główna bohaterka, grana przez Naomi Watts, wyrusza samotnie na Górę Waszyngtona w stanie New Hampshire. Operator Michał Englert, który też współreżyserował z Szumowską Infinite Storm, fotografował Naomi Watts ze wszystkich możliwych stron, kierował obiektyw na coraz to inne detale jej twarzy. Znakomicie sfotografował pierwszy punkt zwrotny w tej opowieści. To duża jego w tym zasługa, że widz nie czuje się znużony, patrząc przez co najmniej połowę filmu tylko na jedną osobę.

Infinite Storm plakat

W kinach w Polsce od 27 maja 2022 r.

Dlaczego ta kobieta, wbrew zdrowemu rozsądkowi, mimo załamania pogody, decyduje się na tę ekstremalną wyprawę i kim ona jest, że się nie boi – nie od razu wiadomo. W trakcie tej robinsonady pojawiają się retrospekcje, pozwalające coś niecoś podejrzewać, ale wszystko wyjaśnia się dopiero w finale.

W połowie filmu bohaterka dostrzega na śniegu ślady adidasów, prowadzące na szczyt. Myślę, że nie zepsuję przyjemności oglądania, a wręcz rozbudzę ciekawość, ujawniając, że bohaterka staje przed dramatycznym dylematem. Jeżeli nie sprowadzi na dół mężczyzny, którego odnalazła, on umrze. Jeśli zdecyduje się go ratować, ryzykuje, że zginie razem z nim.
Scenariusz, który napisał Josh Rollins, jest oparty na historii, która wydarzyła się w rzeczywistości. Z udramatyzowaniem fabuły twórcy filmu trochę przesadzili. Stany, fizyczny i psychiczny, w jakich pokazali owego mężczyznę, wykluczały to, co on zrobił po zejściu na dół. Nie mówiąc już o tym, że nie miał najmniejszej szansy na przeżycie wypadku, do którego doszło podczas schodzenia. To, że ocalał zakrawa na science fiction, a film opowiada przecież prawdziwą historię.

I jeszcze mam do wytknięcia jedno niedopatrzenie. Pod koniec sekwencji górskiej bohaterka ma przylizane włosy, co jest w porządku, wszak przez kilkanaście godzin miała na głowie czapkę. Gdy ściąga ją po powrocie do domu, oczom widza ukazują się jej puszyste włosy. W następnym ujęciu bierze kąpiel, więc można było się wstrzymać z tą świeżo ułożoną fryzurą.

A poza tym Infinite Storm ogląda się z zainteresowaniem. Ta zagadkowa historia wciąga!

Zdjęcia: materiał prasowy dystrybutora/Gutek Film

Śniegu już nie będzie – poprzedni film tandemu Szumowska – Englert

Segregator Aliny Ert-Eberdt

realizacja: estinet.pl