Deerskin – recenzja

Deerskin – recenzja

Deerskin (Skóra z jelenia) w reżyserii Quentina Dupieux – to pierwszy film, jaki obejrzałam, tego francuskiego reżysera, producenta muzycznego i didżeja, znanego także pod pseudonimem Mr. Oizo.

Doczytałam się, że Dupieux lubuje się w purnonsensie, a Deerskin to bułka z masłem w porównaniu z jego poprzednim filmem Mordercza opona. Nie będę sprawdzała, Deerskin mi wystarczy, żeby mieć pewność, że to nie moja bajka.

Deerskin
rozpoczyna scena, w której główny bohater upycha do muszli sedesowej swoją marynarkę i zalewa ją wodą. Zaraz potem jedzie odebrać zamówioną u kuśnierza skórzaną kurtkę z frędzlami.
Głównego bohatera gra Jean Dujardin, który bardzo mi się podobał w Oficerze i szpiegu Romana Polańskiego. Niestety, film Dupieux obejrzałam wcześniej niż Polańskiego. Gdyby było odwrotnie, może skupiłabym się na aktorstwie Dujardina i łaskawszym okiem patrzyła na Deerskin. Chociaż wątpię. Fabuła tego filmu jest absurdalna. Bohater postanawia być jedynym człowiekiem na świecie, noszącym skórzaną kurtkę. W tym celu rusza przed siebie i z każdego napotkanego po drodze osobnika w skórze, ściąga to odzienie. Pierwsze swoje ofiary robi w konia, uciekając z ich kurtkami w bagażniku samochodu. Następne ogłusza uderzeniem w głowę, aż w końcu zaczyna mordować. W dodatku dochodzi do głosu jego marzenie o sławie filmowca i wszystko filmuje…

Deerskin plakat

Zapewne ma to być metafora czegoś, ale jakoś nie mam żadnych skojarzeń. Film został sklasyfikowany jako komedia. Jeżeli zabijanie ma śmieszyć, to ja bardzo dziękuję za takie poczucie humoru.


Daaaaaali!
(2023) reż. Quentin Dupieux (udana próba uchwycenia osobowości Salvadora Dalego)

Segregator Aliny Ert-Eberdt

realizacja: estinet.pl