20. Międzynarodowy Festiwal Muzyczny Chopin i jego Europa
Teatr Wielki – Opera Narodowa, 22 sierpnia 2024
Bruce Liu – fortepian, London Symphony Orchestra, Antonio Pappano – dyrygent
Program
Fryderyk Chopin Koncert e-moll op. 11
Jean Sibelius I symfonia e-moll op. 39
Od tryumfatora Konkursu Chopinowskiego na festiwalu, którego patronem jest Chopin, wielu oczekuje interpretacji dzieł właśnie tego kompozytora.
Stanisław Leszczyński, spirytus movens programu, w tym roku zdecydował o występie Bruce’a z orkiestrą symfoniczną. Można się domyślać, że była to wspólna decyzja dyrektora Leszczyńskiego i wykonawców. Tak czy owak, pianista – jeżeli nie zdążył nauczyć się któregoś z pozostałych niewielu utworów Chopinowskich na fortepian i orkiestrę – wyboru kompozycji właściwie nie miał.
Na marginesie, pewien wirtuoz skrzypiec zwrócił moją uwagę na fakt, że najsłynniejsi skrzypkowie mają w repertuarze jeden, góra dwa koncerty z orkiestrą, które wykonują na całym świecie. Grając dany koncert wielokrotnie, siłą rzeczy grają go coraz lepiej. Zapewne dotyczy to w równym stopniu pianistów. Niemniej, oba koncerty Chopina są w Polce tak ograne, że niektórzy (ja się też do nich zaliczam) odczuwają ich przesyt.
Bruce Liu zagrał „e-molla” mistrzowsko, nie sprawiając zawodu tym, którzy lubią rozkoszować się słuchaniem tego koncertu w interpretacji najlepszych pianistów. Mnie w występie Bruce’a najbardziej ujął pierwszy bis, świadczący o jego inwencji estradowej i będący zarazem ładnym gestem wobec koncertmistrza London Symphony Orchestra. Na oko, rówieśnika lub niewiele starszego od Liu. Artyści zagrali opracowany na skrzypce z fortepianem chopinowski nokturn Es-dur, w którym solistą był skrzypek! Publiczność jednak nie puściła pianisty bez solowego bisu, na który Liu wybrał etiudę Ges-dur z opusu 10.
Gwoździem programu tego festiwalowego wieczoru była I symfonia Sibeliusa. Olśniewający popis muzyków London Symphony Orchestra i jej głównego od bieżącego roku dyrygenta – Antonia Pappano. Nie będę ukrywała, że dla mnie był to magnes o wiele silniejszy od Bruce’a Liu. Cenię i bardzo lubię tego brytyjskiego dyrygenta i pianisty z włoskimi korzeniami. Za talent muzyczny, a także gawędziarski. Jego opowieści o muzyce, jak dla mnie, nie ustępują niezapomnianym wprowadzeniom do koncertów dla młodzieży Leonarda Bernsteina.